Sięgam mu do ramion. Ja z moim metrem siedemdziesiąt cztery sięgam komuś do ramion.
Oczytany, początkowo czułam się przy nim jak zupełny przygłup.
Okazało się, że nie jest żadnym sztywniakiem, mimo że niemal go zagadałam na śmierć wyraził chęć następnego spotkania.
Żętelmen, starał się mnie nie urazić niczym, pytał czy gdzieś podrzucić, bo autem przyjechał. Hłehłe, pomyślałam: Hola, hola chłopie! Na auto mnie nie złapiesz; wsiądę to wywiezie gdzieś na zadupie i wychędoży. Mama powtarzała, żebym nie wsiadała z nieznajomymi do auta.
Podziękowałam kulturalnie i poszłam w swoją stronę.
Ogólnikowo wrażenie zrobił dobre. I jest wysoki!
To co nawyrabiałam wczoraj po pijaku przechodzi wszelkie granice, dzisiaj w pracy się tylko męczyłam. Myślałam, że wyschnę. Posłałam koleżankę dwa razy po wodę do sklepu, raz przyniosła małą, zimną niegazowaną; następnym razem chyba z braku cierpliwości i przezorności- by więcej nie biegać- przytargała baniak pięciolitrowy. A może to zwykła, ludzka złośliwość?
Dziękować Bogom za litość i chłodne powietrze. Jest czym i jak oddychać.
Jestem tak wymęczona, czuję się jakby ktoś mną szarpał jak pies flakiem. I do tego jeszcze te nerwy związane z psującym się internetem. To chyba jest kobieta- łączy mnie tylko wtedy gdy ma humor. Tak już sobie myślałam, czy nie wypierdolić go w kosmos razem z konsultantami z infolinii Cyfry+. Rozbrajające towarzystwo.
Na domiar dnia kiepskiego, gdy już wracałam do domu, siedząc w autobusie(O CHWAŁA KIEROWCY ŻE KLIMATYZACJĘ WŁĄCZYŁ, BO TEN INFERNALNY SMRÓD BY MNIE ZABIŁ) stojącym w korku zdobyłam się na uśmiech do jakiejś babci z fioletowymi włosami i pooraną mordą jak Staśkowe pole, która siedziała w aucie obok z nosem w torbie z zakupami, a ta mi faka pokazała.
Ja wiem dlaczego starsi ludzie są zgryźliwi- zazdroszczą młodym, że przed nimi całe życie, bo ich własne chyli się ku końcowi.
-
Mort:
Pokaż wszystkie (1) ›